Bieg pamięci żołnierzy wyklętych 2018

Do biegania wróciłem w połowie stycznia praktycznie po 2,5 miesięcznej przerwie (w listopadzie i grudniu raptem kilka razy udało się pobiegać). Do tego jeszcze w lutym doszła przymusowa 3 tygodniowa przerwa (kontuzja + choroba).
Tym razem VI edycja Biegu pamięci Żołnierzy Wyklętych odbyła się wokół jez. Malta. Szkoda, że już nie na Cytadeli, jak w latach ubiegłych. Postanowiłem wystartowałem na dystansie 5,4 km (do wyboru było jeszcze 10,8 km i 1963 m). Przed biegiem uroczyście odśpiewaliśmy wszystkie zwrotki Mazurka Dąbrowskiego i ruszyliśmy.  Wiedziałem, że do formy sprzed roku daleko, byłem jednak ciekaw w jakim punkcie jestem.  Zdecydowałem się od samego startu pobiec odważnie w tempie ok. 4:00/km i trzymać to tempo tak długo jak się da.  Udało się… do 3 km włącznie. Na 4 kilometrze zabrakło już sił, a piąty kilometr wraz z końcówką to już zupełny brak paliwa. Summa summarum na mecie czas końcowy to 22:10, czyli średnie tempo 4:06/km. Pozwoliło mi to zająć 14 m-ce open i 2 w kat. M30 na 314 startujących (wyniki). Ogólnie forma sprzed roku uciekła, co było nieuniknione, ale z wyniku jestem zadowolony na obecnym etapie treningu. Mam nadzieję, że zdrowie dopisze i formę odbuduję na wiosnę.