IX Bieg Łazarski

3 czerwca w Parku Kasprowicza przy poznańskiej Arenie, w ramach 28. Dni Łazarza, odbył się IX Bieg Łazarski. Najpierw można było wystartować na dystansie ok. 2,5 km, a następnie miał miejsce bieg główny na dystansie ok. 4,8 km (wszystkie biegi bez pomiaru czasu).
Najważniejszą niewątpliwie informacją jest to, że wszystkie biegi odbyły się na rzecz małej Amelki, która cierpi na bardzo rzadkie schorzenie naczyniowe, przez które zagraża jej niewydolność serca, a w dalszej konsekwencji nawet śmierć (więcej informacji).
Już na miejscu spontanicznie zapisałem się na oba dystanse z głównym nastawieniem na 2,5 km. Bieg okazał się bardzo kameralny (ok. 30 osób). Z uwagi na krótki dystans od samego początku postanowiłem ruszyć dość mocno i mniej więcej po kilometrze wyszedłem na prowadzenie, którego nie oddałem już do mety.
Po 25 minutach przyszedł czas na bieg główny (3 okrążenia wokół Parku Kasprowicza) na dystansie podanym przez organizatorów jako 4,8 km (wg mojego zegarka 4,5 km). W biegu wystartowało również ok. 30 osób. Nie ukrywam, że w pierwszym biegu pobiegłem na tyle mocno, że w biegu głównym wiedziałem, że już nie będę w stanie pobiec zbliżonym tempem. Stąd rozpocząłem bardzo spokojnie (ok. 4:10 min/km). Jak się zorientowałem w czasie biegu pierwsza prowadząca trójka również biegła wcześniej na 2,5 km (poza 1 zawodnikiem). Biegnąc za nimi jakieś 30 m po ok. 1 kilometrze postanowiłem się do nich „przykleić” i czekać na rozwój sytuacji. Na szczęście tempo nie było zawrotne, bo cały czas oscylowało w okolicach 4:10. Tak biegliśmy w czwórkę (ja przyczajony na końcu) do ok. 3,5 kilometra. Tutaj „odpadł” jeden z zawodników. Zostało nas trzech i niewiele kilometr do mety. Czując, że mam jeszcze dużo rezerwy jakieś 300 metrów przed metą postanowiłem przyspieszyć wychodząc na prowadzenie. Razem ze mną jednak urwał się jeden z zawodników (we wcześniejszym biegu był tuż za mną na drugim miejscu). Zostało nas więc dwóch. Biegliśmy obok siebie jakieś 50 m. Wówczas nie zastanawiając się długo postanowiłem finiszować „ile fabryka dała”. Końcowy sprint w tempie ok. 3:00 okazał się skuteczny i po raz drugi w krótkim czasie przyszło mi niespodziewanie cieszyć się ze zwycięstwa. Taktyka na drugi bieg okazała się zatem niezwykle skuteczna 🙂 Szersza foto i wideorelacja z biegu na portalu lazarz.pl

(zdjęcia dzięki uprzejmości portalu lazarz.pl)