RockRun Jarocin 2016

Na ten dzień czekałem kilka miesięcy! 11 września 2016 r. wybrałem się w rodzinne strony do Jarocina, by wziąć udział w biegu na 10 km, w ramach II RockRun Jarocin. Marzeniem i sportowym celem na ten bieg było złamać po raz pierwszy 40 minut,nie mniej nie za wszelką cenę. Najważniejsza dla mnie była bowiem możliwość biegu trasą, którą przecież wiele razy pokonywałem rowerem czy też autobusem. Przecież to droga, którą podążałem do szkoły podstawowej już od dziecka, a później do liceum. Znałem ją jak własną kieszeń;) Pogoda była upalna, ponad 30 stopni, więc niesprzyjająca dobremu bieganiu. Adrenalina zaś jaka mi towarzyszyła była ogromna. Wiedziałem, że w okolicach 5 km będzie kibicować mi moja rodzina, po raz pierwszy w tak licznej obsadzie;) Trudno opisać emocje, kiedy ich zobaczyłem! Sięgnęły zenitu! Nawet analiza biegu to później wykazała – mocno wówczas przyspieszyłem, a tętno sięgnęło maksa! Inna sprawa, że odbiło się to na drugiej części dystansu. Pierwszą część biegu bowiem pokonałem w dobrym planowanym tempie: 19:45. Na 6 km jednak podbieg dał mocno w kość przy tej temperaturze. Fajnie, że przed 8 km strażacy rozstawili kurtynę wodną (zresztą było ich kilka na całej trasie). Nie mniej wówczas, na tym odcinku biegło mi się już bardzo ciężko. Ponieważ tempo po wspomnianym podbiegu spadło, a zawodnik przede mną był daleko, starałem sie jedynie utrzymać bezpieczną, kilkusetmetrową przewagę nad kolejnym zawodnikiem. Nie walczyłem już o czas. Stwierdziłem, że przy tej pogodzie odpuszczam, przyjdzie jeszcze pora na to by rozmienić te 40 minut – pomyślałem wówczas. Wbiegając szczęśliwy na metę wiedziałem, że jestem w pierwszej dziesiątce. Jak później się okazało zająłem ostatecznie 7 miejsce open/194 zawodników, a w swojej kategorii nagrodzone 2 miejsce:) Osiągnąłem czas 40 min 32 s (zobacz wyniki), co było moją nową życiówką na 10 km!  Miejsce na podium w swojej kat., w takim biegu, to mój największy sukces na tym dystansie, nawet o tym nie marzyłem przed biegiem!

Na koniec muszę dodać, że bieg był bardzo dobrze zorganizowany, a strefa finishera imponująca (posiłki, owoce, napoje, nawet basen!).

To był niewątpliwie bieg, który na zawsze pozostanie w mojej pamięci! Marzenie by pobiec przez wioskę, w której się wychowałem, spełniło się!