RockRun Jarocin 2019

RockRun Jarocin 2019

RockRun Jarocin to bieg, który zawsze darzę dużą sympatią. Przede wszystkim dlatego, że odbywa się w moich rodzinnych stronach. Z tego względu trasa jest mi znana jak żadna inna. 8 września 2019 r. wziąłem udział po raz trzeci w tej imprezie biegowej (2017 rok – 8 miejsce, 2016 rok – 7 miejsce). Tym razem byłem dużo wcześniej przed startem. Niestety zazwyczaj przyjeżdżam na ostatnią chwilę co później skutkuje np. pospieszną i niedokładną rozgrzewką.

Po dokładnej rozgrzewce ustawiłem się na starcie w 2 linii. Taktyka na bieg była prosta. Utrzymywać tempo 4:00/km i w końcówce przyspieszyć, co miało dać na mecie czas 39:XX. Ruszyliśmy. Już od roku trasa jest nieco zmieniona. Po wybiegnięciu ze stadionu ulicą św. Ducha pobiegliśmy na rynek wkoło ratusza i dalej w kierunku Wilkowyi przez Annapol. Jak zwykle po wystrzale (tym razem armatnim) wszyscy wyskoczyli jak z procy. Spojrzałem na zegarek po kilkuset metrach, tempo 3:35. Oczywiście zdecydowanie za szybkie jak dla mnie. Zwolniłem nieco. Pierwszy kilometr w 3:52. To poniżej tempa z mojej życiówki na dychę. Na kolejnych kilometrach pilnowałem już tempa w okolicach 4:00. Na nawrotce przy Szkole Podstawowej w Wilkowyi zajmowałem 12 lokatę. Po kilkuset metrach na biegaczy czekał już najtrudniejszy odcinek trasy – „górka” przed Annapolem. Właśnie wtedy postanowiłem zaryzykować i wskoczyć do pierwszej dziesiątki. Dogoniłem i wyprzedziłem grupkę 3 zawodników, którzy biegli razem kilkanaście metrów przede mną. Do kolejnego zawodnika miałem już jakieś 50 m. Sukcesywnie się do niego przybliżałem i tuż przed 9 km udało mi się go wyprzedzić. Byłem ósmy, pomyślałem: jest super! Trzymaj to i nie odpuszczaj! W tym momencie wpadł mi do głowy trochę szalony pomysł, by dogonić zawodnika biegnącego na 7 pozycji, co wydawało mi się już niemożliwe, bo byłem bardzo zmęczony. Tymczasem udało mi się go „złapać” na 150 m przed metą. Wiedziałem, że wszystko rozstrzygnie się na bieżni tartanowej, gdzie ulokowana była meta. Ruszyłem ile tylko miałem paliwa w nogach. Rywal jednak miał większy zapas sił i okazał się mocniejszy. Przegrałem zdecydowanie bo 3 s, mając na uwadze tempo poniżej 3:00 na ostatniej prostej. Czas na mecie 39:43 dał mi 8 miejsce open (188 osób ukończyło bieg) i 4 miejsce w kat. M30 (wyniki).

Jak się później okazało ta walka o 8 lokatę na mecie była równocześnie walką o 3 miejsce we wspomnianej kategorii. Ogólnie jestem bardzo zadowolony z osiągniętego czasu na mecie, choć do pełni szczęścia zabrakło miejsca na podium. Jednak taki jest sport i w tym również tkwi jego piękno. Kolejny ważny cel to bieg w półmaratonie w Szamotułach. Będzie to mój drugi start na tym dystansie.